Siemka!
Dawno nie pisałam... Jestem zawalona lekcjami... Ale muszę Wam to jakoś wynagrodzić. Ale jak? następnej strony z książki na razie nie będę pisać, bo zauważyłam, że jest bardzo mało osób, które naprawdę śledzą wydarzenia... Więc trudno. Kiedy indziej.
Napiszę o pracy domowej, w gruncie rzeczy o szkole... ale mam nadzieję, że przeżyjecie ;). Otóż nauczyciele zadają maksymalnie dużo pracy domowej. Czy chcą nas wykończyć? Raczej nie. Ale i tak to robią. Może nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że większą część dnia siedzimy w szkole. Na pierwszej lekcji odpoczynek, na drugiej kartkówka, na trzeciej sprawdzian, a później odpytanie... Na drugi dzień historia się powtarza... Może nie mamy sprawdzianów codziennie, ale kartkówki, czy odpytywanie prawie codziennie. W gimnazjum na niektórych przedmiotach teraz jeszcze są powtórki z podstawówki, ale jak będzie później? Przynajmniej ja sobie tego nie wyobrażam... Teraz nie mam już czasu na nic, a co będzie później? Teraz prawie cały tydzień wracam o 15.30. Lekcje zajmują mi 2 godziny, nauka - następne 2 godzinki. Jest około godziny 20.00. Jeszcze między nauką jakiś posiłek... I nareszcie mam czas na odpoczynek! Spędzam czas na telewizorze, kompie, czy nawet czytam...
Moją ulubioną serią książek jest, jak pewnie wiecie z poprzednich wpisów, ,,Pamiętnik Nastolatki'' i dalsze części ,,Klub Pamiętnika Nastolatki - Julia''. Jak na razie doczytałam do 8 części i dalej nie mam gdzie wypożyczyć. Moja ulubiona bibliotekarka stara się o 9 część, więc pewnie do końca tego roku na pewno będzie...
Obecnie czytam ,,Pamiętnik Narkomanki''. to opowieść o dziewczynie, która zaczyna ćpać i tym właśnie niszczy sobie życie. Jestem już w połowie i na prawdę ta książka mną wstrząsa. Kiedyś jeszcze zastanawiałam się jak się czuję po wstrzyknięciu sobie narkotyku. Teraz już wiem i to co tam jest opisane później pokazuje, żeby nigdy nawet nie próbować..
Właśnie w ten sposób kończy się mój dzień. Gdzie czas na wypady z przyjaciółmi? Gdzie czas na pójście do biblioteki? Czasem nie odrabiam lekcji od razu po przyjściu ze szkoły... Czasem gdzieś wyjdę, lub po prostu zagadam się z koleżanką na drodze, czy z rodzicami. Są jeszcze obowiązki domowe... Ja mam jeszcze dobrze, bo nie muszę robić obiadu, czy nie chodzę na żadne zajęcia poza szkolne. Chciałabym, ale nie ma czasu... Coraz częściej siedzę do późna z lekcjami! Następnie z rana jesteśmy nie wyspani, na lekcjach chce nam się spać, a na różnego rodzaju formach sprawdzenia wiedzy myślimy o śnie. Do dziennika wpadają jedynki. Trzeba się poprawiać. Rodzice uważają, że i tak mamy wystarczająco dużo czasu na wszystko i każą nam pozmywać, pójść zrobić zakupy...
Najgorszą rzeczą jaka jest w tych czasach jest to, że uczniowie bardziej cenią swoje oceny niż to jaką wiedzę posiadają. Mówiąc o ściąganiu... Sama nie jestem święta, też ściągam. Ale staram się rzadko to robić. Wiem, że w ten sposób okłamuję siebie i nauczycieli, ale... nie chcę później się poprawiać, więc ściągam... ale to mi nic nie da. A jak pani mnie przyłapie to dostanę dwie jedynki... To wszystko jest skomplikowane... Nie siedźcie z założonymi rękami! Porozmawiajcie z pedagogiem jak można ustalić sobie grafik... Bo tak dużo jest pracy domowej zadawane, ze nie starcza Wam czasu na wszystko. Możecie też, tak jak moja koleżanka, napisać artykuł do gazetki szkolnej. Może nauczyciele przeczytają i zrozumieją nasze ciągłe nie przygotowania... Spróbujmy! Reagujmy! Bo my też mamy prawo głosu!
Pozdrawiam!
Patiśka:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz